Wielki powrót.
wtorek, 19 sierpnia 2008, 12:02:25
Czeeeeść Wam wszystkim! Jeeeeeeeeeejku... Jak mnie długo tu nie było... Ale wiecie co? postanowiłam wrócić i dokończyćto opowiadanie... Straciłam kilka rozdziałów i się podłamałamale pamiętam to co miało się dziać po kolei i piszę od nwa... W tym tygodniu powinien się ukazać nowy rozdział... Mam nadzieję, że ktoś jeszcze będzie chciał czytać to opowiadanie.
To pa :*
A kto was zanudzał?...Oczywiste, że Zuzu-chan
Wyrazisz swoją opinię o niej?
komentarze [8]
Rozdział VII "Czyżby kolejne wyznanie?"
środa, 25 kwietnia 2007, 14:15:02
O wróciłaś!- powiedział zszokowany Even.
-Tak, wróciłam… No co tak stoisz?... Pomóż mi wybrać muzykę.
-Jak to muzykę?
-No ciocia pozwoliła mi włączyć muzykę… Chyba, że już nie chcesz tańczyć.
-Chcę! No pewnie, że chcę!
-To chodź.
Stanęli przy sprzęcie i włożyli pierwszą lepszą płytę… zaczęła lecieć muzyka. Nati usłyszała pierwsze słowa swojej ulubionej wolnej piosenki granej na weselach.
-Zatańczysz?- usłyszała.
-Tak, z chęcią.- odpowiedziała.
Zaczęli tańczyć. Przez jakiś czas odwodzili od siebie wzrok, lecz po chwili patrzyli sobie w oczy i rozmawiali.
-Wart było tyle czekać.- powiedział Even.
-Tak, warto.- odpowiedziała Nat.
-Nataly…
-Tak?
-Spotkamy się kiedyś?
-Może…
W tym momencie na salę weszła siostra Evena.
-Możecie zgło…- Nat i Ev odskoczyli od siebie na te słowa-… śnić?
-Yyy…- mruknął Even.
-Tak! Możemy zgłośnić, a teraz możesz już iść?- powiedziała pewna siebie Nataly.
-Ok.- odpowiedziała dziewczyna. Uśmiechnęła się i wyszła.
-To co? Tańczymy dalej.- wtrąciła Nati.
-Yhym.- odpowiedział.
Znów porwali się do tańca, lecz tym razem Nat bardziej wtuliła się w Evena.
-Natiś?- powiedział chłopak.
-Tak?
-Muszę powiedzieć coś ważnego?...
-A co jest tak ważnego?- Dziewczyna uśmiechnęła się lekko.
-Natalko! Proszę cię! Przestań się śmiać! To co powiem jest poważnie… Ale ty PŁACZESZ?!
-Nie.- wyszeptała.
-Ależ płaczesz! Dlaczego?
-Czy ja się pomyliłam, czy powiedziałeś do mnie Natalio?
-Tak! Powiedziałem… Jeśli nie lubisz jak ktoś tak do ciebie mówi to przepraszam!
-Nie! Nie o to chodzi!
-A o co?
-Bo ja… ja tak zareagowałam, bo nikt oprócz mojego byłego chłopaka nigdy tak do mnie nie mówił…
-Rozumiem! Złe wspomnienia?
-Nie… nie mam żadnych złych wspomnień z nim związanych, ale…. Wiesz kiedyś mieszkałam w Krakowie, zostałam zmuszona do przeprowadzki i od tamtej pory go nie widziałam… to rozstanie było dla mnie bardzo ciężkie.
***
Przepraszam za chwilową przerwę techniczną, ale:
Ogłaszam konkurs!
Co się stanie Nataly(w najbliższym czasie)
a)zachoruje na nieuleczalna chorobę(?)
b)umrze jej koleżanka(?)
c)zajdzie w ciążę(?)
d)pobije ją chłopak(?)
e)wyrzucą ją ze szkoły(?)
f)matka wyśle ją do internatu w Szkocji(?)
g)dowie się czegoś o swojej przeszłości i ucieknie z domu(?)
a może uważasz, że:
h)autorka nie jest fe do takiego stopnia, żeby zrobić jej coś takiego(?)
Napisz w komentarzy „{treść komentarza}//odpowiedź: a/b/c/d/e/f/g/h//{znaczek, który podam}” Jeśli komentarz będzie tak sformuowany będę miała pewność, że przeczytałaś/łeś notkę, a poza tym jak twoja odpowiedź będzie prawidłowa zostaniesz nagrodzona/ny 20komciami od mnie xD i 10 wpisów do księgi. Jeśli jednak nie uda Ci się d zgadnąć to nagrodą pocieszenia za wzięcie udziału w konkursie będzie, 5 komciów i 3 wpisy do księgi… odpowiedzi piszcie pod rozdziałam VIII i IX xD. Odpowiedź dam w rozdziale X. Zdanie możecie zmieniać… pod uwagę będę brała tylko odpowiedź, którą podasz jako ostatnią xD. POWODZENIA… dzisiejszy znaczek to ‘xD’.
***
-Rozumiem cię! To chyba nie najlepszy moment, żeby ci mówić to, co chciałem…
-Powiedz!
-Dobrze, a więc Natiś…, gdy pierwszy raz cię zobaczyłem serce zabiło mi mocniej… wtedy nie wiedziałem co się ze mną dzieje… lecz teraz już wiem, że ja… no powiedzmy że, cię bardziej niż uwielbiam… nie mogę tego tak wprost powiedzieć.
-A-ale Eden.- Przestali tańczyć, a Nat zaczęła się cofać do tyłu.- Ja nie… nie… Przepraszam cię, muszę już iść!- Nat wyruszyła w stronę drzwi.
-Natalko! Poczekaj!
-Nie!- krzyknęła i zaczęła biec. Ev pobiegł za nią.
-Proszę, poczekaj.
-Nie mogę! Daj… mi… spokój!
-Dobrze, jak chcesz!- Eden się zatrzymał, a Nataly wciąż biegła… Zbiegła po schodach i wyszła na dwór. Usiadła na ławce. Pogrążyła się w myślach.
(Następnego dnia)
-Natuś! Obudź się.
-Nie mamo! Daj mi jeszcze czas!- krzyknęła. Po chwili dodała ciszej.- Najlepiej całą wieczność.
-Ale masz gościa… Poza tym jest już 15.00
-Ok. Ok. Niech ten GOŚĆ wejdzie do mojego pokoju.
(dwie minuty później)
-Cześć Nataly! Jak się czujesz?
-Tray?!
-Tak!
-Co ty tu…?
-Przynoszę ci lekcje.
-Przecież mówiłeś, że…
-Traysi nie obchodziło to, że nie mogę ścierpieć spotkań z tobą i że wolałbym się z tobą nie widywać dopóki nie zdecydujesz…
-Dlaczego ona tu nie przyszła?
-Bo… Traysi zaniosła lekcje Edenowi… zadzwonił dzisiaj… Jeszcze chciał z nią porozmawiać. Powiedz mi czy podjęłaś już decyzję?
-Mówiłam ci, że nie mogę z tobą być… a ty, jeśli nie możesz się ze mną spotykać TYLKO po przyjacielsku, bo ci z tym ciężko… to… TO JA USZANUJĘ TWOJĄ DECYZJĘ!- Po policzku Nataly popłynęła łza.
- A więc żegnaj… po lekcje przyjdzie Traysi.
-Ok. To do widzenia.- Chciała udać twardą. Nie chciała ronić łez, ale jak blondyn wyszedł kruczowłosa wybuchła płaczem.
-Ok. Pora się brać za lekcje…- powiedziała sama do siebie.
(dwie godziny później)
-Hej.
-Cześć Violeta!
-Czemu mówisz do mnie tak oschle?!- spytała oburzona Violka.
-Bo…, bo ja j-już n-nie wytrzymuję.- Zaczęła szlochać.
-Co się stało?!
-Wiesz, że już kolejny chłopak wyznał mi miłość?
-A kto?
-Wiesz…, kto… to… Eden?- spytała cicho, wciąż szlochając Nat.
-Eee…- powiedziała zdziwiona Wiola i zrobiła wielkie oczy…
.~.C.D.N.~.
I to był już VIII rozdział. Jak się podobał? Jeszcze tylko 12 rozdziałów do końca….
Notkę dedykuję:
-Rodzicom,
-Wszystkim, co komciowali zeszłą nocię…
A kto was zanudzał?...Oczywiste, że Zuzu-chan
Wyrazisz swoją opinię o niej?
komentarze [5]
Rozdział VI... Zatańczysz?( przezent na VALENTAISY dla czytelników)
środa, 14 lutego 2007, 17:04:56
Było wesele... leciała piękna muzyka... radosna muzyka, lecz Nati nie tańczyła... siedziała z głową opartą na rękach i myślała... gdy nadeszła chwila na wolną piosenkę w jej oczach pojawiły się łzy. Tyle par w koło tańczyło, a ona musiała patrzeć na szczęśliwych nowożeńców, sama mając pełno problemów miłosnych. Myślała o tym co powiedział jej Trey, gdy tak się zastanawiała zebrało jej się na płakanie... Pobiegła do łazienki i wybuchła „Jak on mógł postawić mnie w takiej sytuacji?” pomyślała.
W tym momencie do łazienki weszła dziewczyna w wieku Nataly. Nat spuściła szybko głowę, oparła ramiona na kolanach i skryła twarz w dłoniach.
-Hej- powiedziała dość ładna szatynka z brązowymi oczami- Tobie też głowa pęka od tego hałasu? Mi szczerze robi się niedobrze jak słyszę te rozczulające, głupie, wolne piosenki. Och gdyby tu tylko był mój chłopak!
Nataly nie odpowiedziała nic. Zamiast tego zaczęła płakać bardzo głośno. Ten płacz był tak prawdziwy i taki pełen żalu jak wtedy, gdy żegnała się z Kamem.
-Coś nie tak? –spytała dziewczyna- Dlaczego płaczesz?
-Daj mi spokój! Nawet Ciebie nie znam! –ledwo wykrztusiła Nati.
-Sorry nie przedstawiłam się... Jestem Mina. A Ty?
-Nataly! M-możesz mi t-teraz dać s-spokój?
-Nati? To Ty jesteś tą dziewczyną, którą mój brat poprosił do tańca, a Ty się nawet nie odpowiedziałaś?
- Co?!- Nat przestała płakać i zaczęła robić się nerwowa.
-No wiesz Even prosił Cię do tańca, a Ty siedziałaś tam milcząc.
-Tak? Nie słyszałam go najwidoczniej! Even? To imię brzmi jakoś znajomo!
-No tak... raczej znajomo jak chodzicie do tej samej klasy!!!
-A no tak Even...- Nat przypomniała sobie twarz tego chłopaka, był dość przystojny, miał zielone oczy i ciemnobrązowe włosy. On chciał ją poprosić do tańca, a ona pewnie wtedy myślała o Trayu i nie słyszała wtedy niczego oprócz piosenki, która wtedy leciała.
-Tak Even... Mniejsza z tym! Dlaczego płakałaś?
-Bo... bo tak! Daj mi spokój!- krzyknęła Nati i wybiegła z łazienki. Usiadła przy stole, spuściła głowę w dół i wsłuchała się kolejną wolną piosenkę, tym razem była to jej ulubiona wolna piosenka grana na weselach.
-Hej! Zatańczysz?- usłyszała.
-Sorry, ale nie mam ochoty.- odpowiedziała nie spoglądając nawet na TEGO CHŁOPAKA.
-Ok. To pa!- odwrócił się i zaczął iść w stronę swojego miejsca.
Wtedy Nat podniosła głowę i zobaczyła zawiedzionego... Evena... tak... EVENA!
„Kiedyś będę się smażyć w piekle” pomyślała, lecz po chwili myślami była znów przy Trayu „Kurcze On mi tu z takimi tekstami wyskakuje, a ja tu siedzę i się zamartwiam zamiast tańczyć. Ale ja tak nie mogę... Och... tak zadzwonię do Violi i z nią pogadam, ona jest teraz moim największym oparciem, albo nie, nie będę jej zawracać głowy. O za minutę 24.00... tak oczepiny... konkursu... muszę w którymś wziąć udział” Powiedziała w myślach. Stało się tak jak myślała, wzięła udział w jednym ze swoich ulubionych konkursów- krzesełka+ fant... i... wygrała!!
-Hura!!!- krzyknęła.
„Nareszcie coś pocieszającego” dodała w myślach.
-Gratuluję córeczko.
-Tak... Wygrałam Piccolo- zaczęła się śmiać- ale lepszy rydz niż nic.
-Tak... fajna nagroda.
Od tej pory Nat wciąż tańczyła nie chcąc się zamartwiać... TAŃCZYŁ i nawet dobrze się bawiła. Wytrzymała do samego końca. Następnego dnia na poprawinach zabawa też się dobrze kręciła... a wieczorem Natsi została, żeby pomóc w sprzątaniu. Wszyscy byli w specjalnej „kuchni” i tam myli gary, wyrzucali resztki itp. Ma sali9 sprzątały ozdoby i zamiatały tylko dwie osoby, a były nimi Nataly i oczywiście... no jak by inaczej... jak nie Even?
-Cześć Nataly.- powiedział.
-No hej.- odpowiedziała krótko.
-Ok... rozumiem, że nie chcesz rozmawiać...
-Nie... po prostu... głupio mi.
-Jak to głupio?
-Bo pytałeś mnie 4 razy czy zatańczę z Tobą, a ja Cię zbywałam... Przepraszam.
-Nie musisz przepraszać... nie mam ci tego za złe... to ja byłem namolny, ale naprawdę bardzo chciałem z Tobą zatańczyć i- chłopak przez chwilę się zastanawiał- hmm... i nadal chcę...
-Ja też.- wtrąciła bez namysłu.
-Serio?!- spytał zaszokowany Even.
-Tak... Poczekaj!
Nataly wybiegła do „kuchni”... „Ciekawe po co tam pobiegła... nigdy nie zrozumiem tych kobiet” pomyślał Even...
.~.C.D.N.~.
No i VII rozdział gotowy. xD Pewnie i tak wam się nie spodoba. xP Jesteście wspaniali... ile tych komciów pod zeszłym rozdziałem... nie wszystkie były do końca miłe, ale wszystkie bardzo motywowały... niektóre do dodawania nowej noci, a niektóre do poprawy. Heh. A tą nocię dedykuję:
-Maleńkiej :*
-extraordinary-girl (osobie która strasznie mnie zjechała w komciu jednocześnie mi pomagając xD) :*
-Kasi :*
-Nice :*
-Milay :*
A kto was zanudzał?...Oczywiste, że Zuzu-chan
Wyrazisz swoją opinię o niej?
komentarze [16]
Wybaczcie... kryzys!
sobota, 10 lutego 2007, 00:27:58
Wybaczcie że nie dodaję newsa, ale przeżywam kryzys, czy twierdzicie, że moje opowiadanie jest denne i bez sensu... stwierdziłam, że może zawieszę bloga na jakiś czas... i chyba tak zrobie... no zobaczymy...
A kto was zanudzał?...Oczywiste, że Zuzu-chan
Wyrazisz swoją opinię o niej?
komentarze [7]
Rozdział V...Nie, nie nie, NIE, NIE, NIE, NIE, NIE, NIEEEEEEEEEEEE!!!!!!!!!!!!!
piątek, 19 stycznia 2007, 20:53:34
-Tato jesteśmy!
-Och synu, dobrze, że jesteś!
-Dzień dobry!- Wtrąciła Nat.
-Dzień dobry...Ta panienka to Twoja dziewczyna synu?- szepnął tata bliźniaków, ale Nati to usłyszała.
-Nie... ja jestem koleżanką z klasy, a Traysi jest moją przyjaciółką.
-Aha... Czyli rozmawiam z Nataly?
-Tak?... Traysi o mnie opowiadała?
-Tak nie do końca.
-A kto?
-Tray.
-Aaahaaa (hmm... ciekawe co o mnie mówił- pomyślała)
-OK. to ja uciekam... Traysi spokojnie, a Ty Chacki słuchaj... jak będziesz grzeczny dostaniesz batonika.
- Dobrze wujku- odpowiedział maluch.
-Pa tato- wykrzyknęli bliźniacy.
-Do widzenia- dodała Nat.
-Pa, do widzenia- odpowiedział tata bliźniaków i wyszedł.
-Ale wiecie moi drodzy, że ja o 8.00 muszę wracać do domu- powiedziała Nati.
-Dziś?!- spytał zszokowany Tray.
-Nie! Jutro rano.- powiedziała Nat z trudem powstrzymując śmiech.- W pół do 9 muszę być w domu.
-Aha- powiedziała Traysi i odetchnęła z ulgą.
-Dlaczego?!- spytał Tray.
-Bo jadę na wesele.- odpowiedziała Natsi.
- Ale masz fajnie!- odpowiedział z zawodem w głosie Tray.
Nat zaczęła żałować tego co powiedziała... tym bardziej, że nie mogła zabrać przyjaciela na imprezę ze sobą. Ale wyszeptała mu na ucho „ Gdybym mogła chętnie bym zabrała Ciebie ze mną” i zrobiło jej się lżej gdy tylko usłyszała słowa „ Rozumiem... i tak ja jutro jadę do babci... obiecałam jej to miesiąc temu i mama by mnie nie puściła”. Nagle przypomniała
Sobie, że mama nie chciała jej dać sukienki, aż do czasu gdy będzie ją prasować (nie widziała jej, ale wiedziała, że będzie dobra, bo jej prawie identyczna kuzynka, tylko o ciut innej twarzy i troszkę krótszych włosach ją mierzyła). Postanowiła zadzwonić do mamy, w czasie tej rozmowy bliźniaki położyły i ululały do snu Chckiego i cała trójka mogła poświęcić czas tylko i wyłącznie dla siebie.O 2.00 w nocy postanowili pójść spać, bo Natsi musiała mieć siły na weselu. Już szli na górę, gdy do domu wszedł tata i widząc na schodach zaspaną trójkę krzyknął.
-Dzieci, chodźcie na dół, mam dla was niespodziankę.
Przyjaciele zbiegając pośpiesznie po schodach wpadali na siebie i się przepychali szyderczo się śmiejąc.
-No i co to ma być za niespodzianka.-palnął ironicznie Tray.- Powietrze?!
-A właśnie, że nie.– odpowiedział oburzony ojciec i otworzył drzwi.
Do domu weszły dwie kobiety i wykrzyczały słowa „NIESPODZIANKA” Bliźniaki zaczęli tak piszczeć, że aż obudziły kuzynka, a Nataly nie wiedziała o co chodzi, lecz po chwili zorientowała się, żę to mama i ciocia Traysi i Traya. Po powitaniu i rozmowie( czyt. Godz. 3.00) Nati zasnęła. Następnego dnia pożegnała się z rodzinką bliźniaków, utuliła Traysi i Traya(po czym póściła mu oczko) i wyszła.
Biegła do domu myśląć o sukience..
„Jaka ona może być?... może srebrna, albo złota, albo czerwona, a może rózowa, ale nie, rózowa NIEMOŻE być, przecierz moja kuzynka wie, że niezbyt lubię róż... błagam tylko niech będzie ładna...”- myślała
Wszedła do domu i oniemiała... przed nią była powieszona przepiękna, długa, złota i połyskująca brokatem sukienka z krzyżowanymi ramiączkami, które wyglądały jak łańcuszek z srebrzystych brylancików. Była poprostu piękna, ale zarazem prosta. J jej guście. Nie rzesadna, ale też nie obciachowa... „Cudownie” pomyślała, lecz dalej stała nieruchomo.
-I jak?- spytała mama, a Nat nic nie odpowiadała- Rozumiem nie podoba Ci się to zamienisz się z...
-Jeeej... jaka ona piękna- wrzasnęła z piskiem Nati przerywając mamie i od razu ruszyła w stronę sukienki i ściągnęła ją z wieszaka- jaka delikatna... idę przymierzyć- pisnęła i pobiegła do garderoby. Spędziła tam godzinę. Gdy już wyszła miała na sobię sukienkę, włosy miała szczemiene w kok, z przodu miała wypuszczony loczek... Wyglądała prześlicznie, lecz minę miała grymaśną.
-Coś się stało?-spytała mama.-TAK... stało się!- wrzasnęła,a po jej siniadych policzkach zaczęły spływać łzy jedna po drugiej.
-Czemu płaczesz skarbie?- spytała rozczylona mama.
-A nic- powiedziała i chlipnęła- po prostu butów nie mam.- skłamała.
-Mam dla ciebie piękne pantofelki. Tylko muszę ich poszukać... Poczekaj chwilę- mama poszła, a Nati zaczęła wybijać numer na komórce, którą dziwnym trafem trzymała w ręce. Teraz jak nigdy potrzebowała rozmowy z Violą.
-Cześć Viola... Tu Nat- powiedziała i wybuchnęła płaczem.
-Nati? Co się stało?!- spytała.
-Violciu... On do mnie dzwonił i powiedział mi, że- w tym momencie urwała, bo nie miała siły by powstrzymać strumienie łzów.
-Natiś nie płacz, bo ja też będę!
-Spróbuję.
-Kto do Ciebie dzwonił?
-Tray!
-I co powiedział?!
-Powiedział mi, że...
.~.C.D.N.~.
No i VI rozdział gotowy... mam nadzieję że się wam spodoba... bo moim zdaniem to jak na razie najlepszy... Chciałabym podziękować założycielce bloga someone-like-me
(przepraszam ale nie znam twijego imienia... możesz mi powiedzieć?) za wszystkie komcie i motywowanie.
Nocię dedykuję:
~ założycielce bloga someone-like-me :*
~MaŁej :*
~Nan :*
~Kasi :*
~Wszystkim komciujęcym zeszłą nocę :*
~Agnieszce :*
~Wszystkim co mnie nie blokują jak do nich piszę na gg :*
A kto was zanudzał?...Oczywiste, że Zuzu-chan
Wyrazisz swoją opinię o niej?
komentarze [22]
Rozdział IV... Próba wyznania
piątek, 5 stycznia 2007, 20:13:31
Dom bliźniaków:
- Mamo, która godzina?
- 14.20 synku.
- Jeny zaraz muszę wychodzić... jak wyglądam?
- Dobrze.
- To ja idę pa!
- Papa .
A co się działo u Nati?... ciekawi?... to czytać:
- Mamo... która godzina?
- Córeczko pytasz się co minutę!
- Aha czyli 14.21!
- Skąd wiedziałaś?
- Zgadłam. - odpowiedziała szczerząc się.
- Wyglądasz wspaniale!
- Dzięki mamo, no to ja wyjdę na ganek i tam poczekam.
- To papa.
- Papa.
Nataly z niecierpliwością czekała na Treya, siedziała na ogromnej huśtawce, na której bez problemu mieściły się 3 osoby, delikatnie się bujała i patrzyła w niebo. Była naprawdę bardzo ładna pogoda, ale ona nie myślała w ogóle o tym, ogólnie starała się o niczym nie myśleć, stres ją zżerał, czego osobiście nie cierpi. Nagle zerknęła na drogę, gdy tylko zobaczyła blondynka idącego w jej stronę po prostu zaniemówiła.
- Pięknie wyglądasz królewno – stwierdził zgonie z prawdą Trey, na co Natalia delikatnie się zarumieniła..
- Dziękuję – powiedziała nieśmiało.- Ty też...
- Dziękuję.
Ruszyli w stronę kina, cały czas rozmawiali, gdy usiedli na miejsca i zgasły światła Natalia się trochę zdenerwowała. Dopiero teraz pomyślała o tym, ze to prawdziwa randka, w dodatku z największym przystojniakiem w klasie... „Cóż za zrządzenie losu, tak wspaniale mi, wychodzi nie zakochiwanie się, że aż powinnam czuć wielką dumę” pomyślała z zażenowaniem. Była na randce, cóż za głupota... w dodatku czuje takie miłe ciepło siedząc przy nim. Zdecydowanie wszystko idzie nie po jej myśli. Po seansie zapadła dziwna cisza, która trwała z dobre 10 minut.
- Jak Ci się podobał film? – przerwał milczenie Trey.
- Ciekawy... uwielbiam komedie romantyczne – skłamała, niby rzeczywiście uwielbia komedie romantyczne, ale przecież z tej nic nie zrozumiała, nie mogła się w ogóle skupić siedząc przy nim.
- To super. – Trey uśmiechnął się wesoło wyraźnie dumny z siebie, Nat nie żałowała swojego kłamstwa, ani trochę. - Mi też się podobało – stwierdził.
- Chcesz do mnie zajść? – zaoferowała.
- Wiesz... dzisiaj to raczej nie, ale z chęcią cię odprowadzę.
- Dlaczego nie zajdziesz? –zapytała trochę zawiedziona.
-Bo nie mogę, muszę iść do domu. Jadę na weekend do babci - chłopak zobaczył smutek na ustach Nati- ale przed wyjazdem przyjdę do ciebie się pożegnać
- To miłe-powiedziała Nat i lekko się uśmiechnęła .
- Nati?
-Tak?
- Czy będziesz chciała się dalej ze mną spotykać?
- Tak, ale tylko po przyjacielsku!
- Rozumiem... nie...
- Nie! Właśnie nie rozumiesz- przerwała mu Nataly.
- Dobre jeśli tak twierdzisz. – Trey spojrzał w dół, po chwili podniósł wzrok - Jesteśmy przy twoim domu. To pa. A... byłbym zapomniał, weź ten list. To cześć.
- Pa
I Tray odszedł... ale problem z listem wciąż istniał, po sytuacji z Terym Nat bała się czytać podejrzane listy, ale w końcu po paru godzinach otworzyła ten jak się okazało trzyzdaniowy liścik:
„Moja kochana, przepiękna królewno!!! Wyjrzyj o 21 przez okno... proszę. Całuski, Tray.”
- Jejku, już 3 po 21- pomyślała i usłyszała krzyki.
- Nati...Nati...Nati .
Dziewczyna wyjrzała przez okno, a tam stał on. Zbiegła po schodkach na ganek.
- Co chcesz mi powiedzieć? – spytała z uśmiecham na twarzy. Wszystko to zdawało jej się takie zabawne...
-Yyy... no... yyy...no... Nati… ja ten… no…
-No mówże wreszcie! – powiedziała ze zniecierpliwieniem.
-No dobra, Nataly ja...
I właśnie w takim momencie musiał zadzwonić telefon Trey’a.
- Tato? Co się stało?
- ---
- Po co do domu? Tato... załatwiam ważną sprawę...
- ---
- Jak to? Coś im się stało?
- ---
- Już idę... przyjdę z przyjaciółką jak mama jej pozwoli... To pa.
- ---
Tray się wyłączył.
- Coś się stało?- spytała widząc przerażoną minę Trey’a.
- Możesz nocować u Traysi? – spytał szybko chłopak nic nie tłumacząc.
- Zapytam mamy, ale co się stało? – Nati wciąż naciskała.
- Opowiem po drodze.
- Zaraz wracam...
Nati znikła za drzwiami. Po 5 minutach wróciła rozdrażniona.
- Ta mama... o wszystko się wypytać musi, pytała, czy to do Ciebie idę na oc i mwiła, że ją to niepokoji –zarumieniła się, a Trey się zaśmiał. Nat szybko zmieniła temat. – Idziemy! No to co się stało?
- Moja mama i ciocia...
- Co Twoja mama i ciocia?
- Miały wypadek...
- Co?! Coś im się stało?- spanikowała Nati.
- Na szczęście to nic poważnego, ale tata chce do nich pojechać, bo zostają na obserwacji... Moja siostra i pięcioletni kuzyn nie mogą zostać sami. Ja bym sobie sam z nimi rady nie dał... wiesz rozhisteryzowania siostra i nieznośny pięciolatek.
- Czyli zajmiemy się nimi razem. Wszystko będzie dobrze. Nie martw się. – zapewniła Trey’a Nati.
-Mam taką nadzieję...
.~.C.D.N.~.
No więc przepraszam za zbyt długą zwłokę nie miałam po prostu czasu... mam nadzieję, że rozdział nie wypadł tak bardzo tragicznie... chociaż ja twierdzę, że jest zupełnie nie udany.
Bardzo dziękuję za cierpliwość... przepraszam szczególnie Kasię... wybacz... i osobę z blogu dramatyczna-szkoła( sorry ale nie znam Twojego imienia)... dziękuję Maleńkiej, która dziś cały dzień mnie wspierała... dzięki xD... a także Kasi, która jak zwykle motywowała mnie do pisania... dzięki xD...
Notkę dedykuję:
~Malej :*
~Kasi :*
~Nan :*
~Miłości :*(osoba, a nie uczucie)
~Wszystkim co są fajni (xD) :*
~ Tym co mnie nie blokują jak cię do nich odezwę na gg.(xD) :*
( Jej o.O Ten cały rozdział był prawie z samych dialogów, dodałam trochę opisów, aby się aż tak nie rzucało to w oczy... przeraża mnie moja dawna wizja pisania... xD)
A kto was zanudzał?...Oczywiste, że Zuzu-chan
Wyrazisz swoją opinię o niej?
komentarze [14]
WESOŁYCH ŚWIĄT
sobota, 23 grudnia 2006, 16:11:11
Każdy już czym prędzej bieży,
by dołączyć do pasterzy.
I ja spieszę z życzeniami,
bo nie mogę być tam z wami.
Zdrowia, szczęścia, pomyślności
i niech dobroć wśród Was gości.
I niech Boga wielka moc na Was spłynie w Świętą Noc.
A kto was zanudzał?...Oczywiste, że Zuzu-chan
Wyrazisz swoją opinię o niej?
komentarze [1]
Hey!
niedziela, 3 grudnia 2006, 16:20:33
Już prawie przepisany kolejny rozdział. Postaram się dodać jutro... powtarzam, że postaram się, a ne napewno dodam!
A kto was zanudzał?...Oczywiste, że Zuzu-chan
Wyrazisz swoją opinię o niej?
komentarze [3]
Wybaczcie!
poniedziałek, 13 listopada 2006, 18:34:02
Wybaczcie że tyle nie dodaję notek, ale nie mam czasu... musicie mnie jakoś zmobilizować bo ja mam wrażenie że nikt nie chce tego mojego głupiego opowiadania
A kto was zanudzał?...Oczywiste, że Zuzu-chan
Wyrazisz swoją opinię o niej?
komentarze [4]
Wielki remoncik:D
niedziela, 24 września 2006, 14:36:02
Zrobiłam wielki remont bloga wszystko zmienione na lepsze^^... Czekam na wasze komentarze co do tej metamorfozy^^... No i kolejna nocia będzie dodana po 10 komciu notrę niżej nie popuszczę wam tego :P
A kto was zanudzał?...Oczywiste, że Zuzu-chan
Wyrazisz swoją opinię o niej?
komentarze [5]
Rozdział III Trudna rozmowa
wtorek, 22 sierpnia 2006, 15:31:31
Godz. 6:05- Ktoś dzwoni do drzwi Nati...
- Ja otworzę mamo, bo to pewnie Treysi! - Nataly pobiegła do drzwi
- Hejcia skarbie! - odezwał się chłopięcy głos.
- Tery? Co ty tu... - zatkało ją, to był starszy brat Treysi, gdyby nie to, że jest tak strasznie arogancki spodobałby się Nati, był w jej typie, wysoki, błękitnooki blondyn, o delikatnych rysach twarzy. Trzeba było przyznać, że był naprawdę przystojny.
- Przyszedłem Cię odwiedzić... Nie cieszysz się? – Uśmiechnął się szarmancko.
- Wynoś się stąd! Bezczelny jesteś! Ty...ty...ty..- Nat nie mogła znaleźć odpowiedniego słowa, nie znała dobrze tego chłopaka, ale naprawdę go nienawidziła, bezczelny, nienormalny facet... Z chęcią by wszystko to wykrzyczała mu w twarz, ale nie wiedziała od czego zacząć.
- No dobrze księżniczko...idę jak ci przeszkadzam. –Wciąż uśmiechał się. – Jednak to jeszcze nie koniec...
Nat trzasnęła drzwiami i wybuchła płaczem. O 6:10 znów ktoś zapukał do drzwi, Nati otworzyła je ze strachem.
- Gdzie ty byłaś?! Spóźniłaś się! - naskoczyła na koleżankę – A ten... IDIOTA tu przyszedł - ledwie wyksztusiła.
- Trey? Przecież go lubisz.
- Nie Tray, tylko... - Nati znów się rozpłakała.
- USPOKUJ SIĘ! Kto tu był?
- Tu był... Tery - cicho oznajmiła dziewczyna wciąż szlochając.
- No tak. Jak zwykle mój braciszek...znaczy się ten kretyn, którego nienawidzę, czepia się moich przyjaciółek i odbija dziewczynę mojemu kochanemu bliźniakowi!
- Ja i Trey nie jesteśmy... a zresztą nie po to tu przyszłaś, by gadać o Twoim bliźniaku- wyszeptała, po czym krzyknęła- Mamo idę do szkoły!
-Dobrze córeczko!
Dziewczyny wyszły. W drodze Nataly zaczęła tytułową trudną rozmowę.
- Opowiedz mi o nim!
- O Trey’u?!
- Nie! –krzyknęła, po czym dodała ciszej- o Tery’m.
- O idiocie! Trza było tak od razu – krzyknęła.
- Spokojnie... PRZYMKNIJ KŁAPACZKĘ! Pół tonu ciszej - szepnęła.
- No dobrze – szepnęła Treysi - On jest bandytą, pół roku siedział w poprawczaku, bo groził dziewczynie i chciał ją pobić. Jak jeszcze raz spróbuje to zgnije w kiciu!
- O kurcze – Natalia była wyraźnie zmartwiona.
- Co jest?
- On mnie też... zastraszał... tak jakby.
- Ja nie mogę! Co teraz?! Boję się o Ciebie. A jak Tobie też będzie chciał zrobić krzywdę? On nie jest normalny.
- Boję się. Chyba pójdę z tym na policję... ale najpierw powiem o tym rodzicom.
- Rozumiem, nie będę Cię zatrzymywać, ale masz jakieś dowody?
- Tak, rozmowę na gadu.
- Kiepsko...Wiesz co?! A moooże? Będziesz się z nim spotykać i nagrywać rozmowy na dyktafon, a potem przekażemy to policji i...
- Uspokój się...Żartujesz sobie ze mnie?! To nie jest film kryminalny tylko prawdziwe życie!
- No dobra to policja coś wymyśli - powiedziała ze zrezygnowaniem blondynka.
- Co z Trey’em?
- Trzeba mu powiedzieć!
- Dobra, ale Ty to zrób, dobrze? – spytała nieśmiało Nat.
- Pogadam z nim. Czekaj ktoś do mnie dzwoni. – dziewczyna odebrała telefon – Halo?
- ...
- Co mamo? – spytała od niechcenia.
- ...
- Naprawdę? – Widać było, że Treysi dowiedziała się czegoś naprawdę interesującego.
- ...
- To świetnie! – Ucieszyła się.
- ...
- Po co mam się z nim żegnać?
- ...
Dobra, odwiedzę. Z raz na miesiąc! – blondynka wyglądała jakby cała rozmowa dość ją bawiła.
- ...
-No dobra na tydzień – powiedziała ze zrezygnowaniem, po czym dodała szybko - ale żegnać się nie idę.
- ...
- No to pa!
- ...
- Wiesz co? Mama dzwoniła i powiedziała, że Tery’ego zabrali – powiedziała wesoło zaraz po wyłączeniu rozmowy.
- Jak zabrali? Gdzie? Kiedy? Co?
- Uspokuj się – krzyknęła - Zabrali go do szpitala psychiatrycznego.
- Jak to do szpitala psy...
- No - przerwała jej Treysi - Trey widział waszą rozmowę na gadu. Wkurzył się i powiedział mamię, która zadzwoniła do psychiatry! Wiesz? Trey chyba naprawdę się w tobie buja!
- Tak myślisz?
- No tak! A ty?
-Co ja? Ja i Trey? Nie. Coś Ty? - powiedziała z lekką ironią w głosie.
-No, no. Nati mam wrażenie, że...
-Że co? Daj mi spokój człowieku! – powiedziała ze złością, po czym dodała sama do siebie - Ale On jest taki słodziutki i jestem mu wdzięczna, że uratował mnie od Tery’ego...
-Jest taki słodziutki? – zaśmiała się Treysi.
-Nic takiego nie mówiłam!
-Dobra, niech Ci będzie – uśmiechnęła się złośliwie.
-Dobrze, że nie ma już Tery’ego... Jaka ja szczęśliwa!
-Już jesteśmy w szkole...zaraz lekcje – stwierdziła Treysi.
Dziewczyny weszły do sali i usiadły w ławce. Natalia nie mogła w ogóle się skupić na lekcji. Ciągle bujała w obłokach. Myślała o tym, że na szczęście już ma spokuj, oraz zastanawiała się dlaczego Trey jest dla niej taki miły. Dopiero co go poznała, a ten już jej tak broni, czuła się jakby miała własnego rycerza. Zastanawiała się, czy chłopak traktuje tak każdą swoją znajomą, z chęcią by zapytała o to Treysi, ale ta już i tak jej ciągle wmawiała, że się zakochuje... A może nie tylko wmawiała? Może to prawda? Dziewczyna nawet nie zauważyła jak szybko zleciały jej wszystkie lekcje. Wychodziła już z Treysi z sali, gdy nagle oznajmiła, ze zaraz wróci. Podeszła do samotnie stojącej dziewczyny z klasy.
- Co się stało?- zapytała.
- A nie ważne. Troszkę mi smutno, ale zaraz mi przejdzie – stwierdziła.
- Czemu dusisz to w sobie?
- Wiesz nie jestem zbyt wylewna do osób, które pierwszy... no nie pierwszy, ale trzeci raz widzę na oczy i jedyne słowa które od tej osoby usłyszałam to „Cześć, jestem ktoś tam”.
- No właśnie bym zapomniała. Jestem Natalia i niedawno przeprowadziłam się tu z Krakowa.
- A ja Viola i całe życie mieszkam w Gdańsku – powiedziała dość niemiłym tonem i odrzuciła swoje długie, brązowe, lśniące włosy do tyłu, po czym spojrzała na nią złośliwie swoimi zielonymi tęczówkami zza przydługiej grzywki, która delikatnie wpadała jej w oczy.
- Fajnie masz... masz tu znajomych i w ogóle – Nati nawet nie zauważyła nieprzyjaznego nastawienia d nowopoznanej koleżanki.
- A właśnie, że nie... MOJA JEDYNA PRZYJACIÓŁKA ANTHARI WYJECHAŁA DO SZWECJI! Już nigdy jej nie zobaczę, a nawet nie będziemy do siebie dzwonić, bo jej rodzice zabraniają się nam spotykać! - dziewczynie zaczęły płynąć po policzkach łzy, nie rozumiała dlaczego dziewczyna dalej z nią przebywa, przecież najpierw była niemiła, później nakrzyczała na nią. Poza tym była na siebie zła, że się popłakała przy prawie że nieznajomej osobie.
- To mnie wzruszyło, przypomniało mi moje rozstanie z... - Nati załamał się głos i się rozkleiła.
- Wiem co czujesz – szepnęła Viola
- Bym chciała Ci pomóc, ale nie wiem jak. – Natalia zamyśliła się.
- Zostań moją przyjaciółką!
- Co? – Dziewczyna spojrzała na koleżankę jak na wariatkę.
- Bym chciała żebyś była moją przyjaciółką, ale jeśli nie...
- Dobrze – przerwała jej Nat - Fajnie, że ktoś chce zostać moją przyjaciółką. – Kruczowłosa zaśmiała się z zakłopotaniem.
- To super...
- Treysi chodź tutaj! – Nat pomachała do przyjaciółki.
- Idę zrzędko!
- Poznaj Viole! – Dziewczyna uśmiechnęła się wesoło. -No widzisz Traysi kolejna osóbka w naszym gronie.
- To super. – Blondynka uśmiechneła się wesoło do nowej koleżanki. - Cieszę się!
- Ja też - wtrąciła Viola.
- Nataly - dziewczyna usłyszała znajomy, ciepły głos - podejdziesz na chwilę? - tak to był Trey.
- O, Romeo przyszedł- wyszeptała Traysi.
- To idę. Nie czekajcie na mnie dziewczyny!
Nataly podeszła do Tray’a i zaczęła rozmowę.
- Dziękuję Ci za pomoc –szepnęła.
- Nie mogłem zostawić tak mojej królewny! – Trey póścił oczko do Nati.
- Och, jaki Ty kochany!
- Ale ja nie po to Cię wołałem, żebyś mi miała dziękować – zmieszał się blondyn - ja chciałbym...
- Tak? – zniecierpliwiła się Nati.
- Czy poszłabyś ze mną do kina?
- Niech pomyślę...Tak! Pójdę z Tobą do kina!
-To super! Przyjdę po Ciebie o 15:00. – Trey uśmiechnął się wesoło, tak bardzo pragnął by dziewczyna się zgodziła...
- Dobrze.
- To do zobaczenia.
- Pa - Nataly dała Tray’owi buziaka w policzek i poszła, a chłopak podszedł do siostry, rumieniąc się jak buraczek.
- Nie wierzę. Po...po...po...pocałowała mnie! – Trey wyglądał jakby zaraz miał zemdleć ze szczęścia.
- Jejku bracie... Ty jesteś oczarowany!- zaśmiała się Treysi.
- Nie czepiaj się! Z resztą, idę się szykować!
- Szykować? Na co? – zapytała z zaciekawieniem w głosie.
- Na randkę z przepiękną Nati...moją królewną..
- Brat....ocknij się! – Treysi potrząsnęła nim lekko, trzymając za ramiona.
- Tak, tak – powiedział cicho – To na razie...
- Pa – rzuciła Treysi do brata, a raczej do jego pleców, bo już się oddalał - Chodź Viola idziemy do Nati! – zarządziła.
***
No więc sorry, że byłam leniwa i nie dodałam tego przedwczoraj... Wczoraj naprawdę chciałam dodać, ale nie zdążyłam tego przepisać zanim tata mi kazał wyłączyć kompa ==’...
Ale dziś już dodane... i jak chcecie to wpadnijcie na bloga www.dziwne-zycie-diany.mylog.pl no i obejrzyjcie go sobie^^ Tam też będzie moje opo... jeszcze dziś dodam pierwszy rozdział...Mam nadzieję, że wam się spodoba... bo mi się podoba bardziej od tamtego ^^ ...Mam nadzieję, że wpadniecie xDDD
No i dzięki dla Pati, od której dostałam 6 komciów i dla Kasi, która mnie zmobilizowała do pisania...
A... no i MaLa... czekam na 3 rozdział^^
To pa :*
( rozdział po dość dużej przemianie, ale treść ogólnie oczywiście się nie zmienia tak jak we wcześniejszych rozdziałach ^^)
A kto was zanudzał?...Oczywiste, że Zuzu-chan
Wyrazisz swoją opinię o niej?
komentarze [11]
Rozdział II...Co za gówniarz się wygłupia... czego On chce?
piątek, 4 sierpnia 2006, 23:08:38
Przepraszam, zasługuję tylko na to, żeby zostać wyrzuconą z waszych ulubców. zawiodłam was na całej linii :( Nie dodawałam notek, nie odwiedzałam waszych blogów, ani nic... ale przysięgam, że odwiedzę wszystkich ulubców i zalinkowanych i skomentuję. Sorka. Teraz kolejny rozdział z serii „Piękna Nataly”
***
Rozdział II „Co za gówniarz się wygłupia... czego On chce?”
Następnego dnia Natalia wstała bardzo rozradowana, bo nareszcie miała zapoznać się z klasą. Gdy wzięła prysznic, zjadła śniadanie i wyszykowała się do szkoły miała jeszcze dużo czasu do wyjścia, więc postanowiła wyrzucić śmieci. Wychodząc zauważyła na wycieraczce dość dużą czekoladę i na niej kopertę z napisem „Kochanej Natalii”. Podniosła ją i otworzyła kopertę. W środku była kartka z dziwnymi słowami: „Miłość masz tuż pod nosem...po co jej szukać” Bardzo się zdziwiła, lecz pomyślała sobie, że to może być jakiś tajemniczy wielbiciel i schowała kartkę z kopertą do szafki, a czekoladę zabrała do szkoły. To było miłe, ale Nati cały czas myślała po co niby miałaby szukać miłości, jak postanowiła, że nie chce się na razie zakochiwać, tym bardziej w tajemniczych nieznajomych. Dziewczyna bezwiednie szła do szkoły. Biedulka...rozmarzyła się, a naprawdę nie miała pojęcia co ją czeka.
Tego dnia każdy siadał do ławki , w której będzie na każdej lekcji. Nat pomyślała, że usiądzie z dziewczyną samotnie siedzącą, jako jedyna z klasy (oczywiście oprócz Nati). Wiadomo, że tylko w takim wypadku, że dziewczyna się zgodzi. Była to drobnej budowy zielonooka blondynka, która wyglądała na młodszą od reszty klasy.
- Cześć, czy to miejsce jest wolne? - spytała grzecznie i z uśmiechem na twarzy
- Co? - nieznajoma „zbudziła się z transu” - yyy...a no tak... tak to miejsce jest wolne, siadaj.
- Jestem Natalia - powiedziała lekko zdziwiona dziewczyna i podała rękę na przywitanie uśmiechając się delikatnie, nieznajoma tylko odmachnęła - co ci jest? Jesteś taka...
- Co taka? – przerwała.
- No taka... tak jakby w transie – Nati nie potrafiła znaleźć lepszego określenia na zachowanie koleżanki.
-Ty nie wiesz jak to jest przyjechać z Tatr do Gdańska i startować od początku...szukać koleżanek i w ogóle. W dodatku... Jestem Amarykanką.
-A właśnie, że wiem. Ja tu przyjechałam z Krakowa i jestem... można powiedzieć, że Angielką - powiedziała uśmiechnięta Nat - Jesteśmy w podobnych sytuacjach. To ja przedstawię się jeszcze raz. Witam jestem Natalia i przyjechałam tu niedawno z Krakowa!
- A ja jestem Treysi i przyjechałam tu z Tatr.
Koleżanki wybuchły śmiechem, po chwili zaczęły rozmowę, która trwała dość długo. Po paru minutach do klasy weszła pani i kazała wszystkim zaprzestać rozmów. Po tym przedstawiali się sobie wszyscy po kolei i „zwiedzali” szkołę. Nat dowiedziała się, że Treysi ma brata bliźniaka i po szkole, gdy szły do domu Nati, nowa koleżanka postanowiła zapoznać ją ze swoim braciszkiem.
-Trey poznaj moją nową koleżankę Natalkę. Chodzi z nami do klasy.
-Tak, wiem. To ta ślicznotka, która siedzi z Tobą w ławce siostrzyczko - odpowiedział chłopak - Przepiękna panienko z Krakowa, jestem Trey i zawsze będę do Twych usług. -
Oczom Nat ukazał się przystojny, wysoki(w przeciwieństwie do siostry) zielonooki blondyn.
-Miło mi. Jestem Natalia, lub Nati, albo Nat... Jak wolisz. Jesteś bardzo miły. - dziewczyna się zarumieniła.
-Mi także miło. Do zobaczenia królewno!
-Do zobaczenia.
Rozeszli się. Trey poszedł do swojego domu, a Nat i Treysi do domu kruczowłosej. Nagle Natalia dostała sms’a z taką samą treścią jak w liście od ‘’Wielbiciela’’. Oczywiście nic nie powiedziała Treysi, bo po co niepokoić koleżankę? Gdy blondynka poszła do domu Nat weszła na gadu-gadu, a tam niestety znów natrafiła na wiadomość od tajemniczego człowieka.
Nieznajomy
Miłość masz tuż pod nosem... po co jej szukać?
Nat
Kim jesteś?
Nieznajomy
Twoim prześladowcą Nati, nigdy nie dam Ci spokoju...
Nat
Skąd masz mój adres i numery?
Nieznajomy
Takie rzeczy łatwo załatwić.
Nat
Ty jesteś nienormalny!
Nieznajomy
Ależ skąd?...Kocham cię!
Nat
Daj mi spokój.
Nieznajomy
Nigdy, zawsze będę twym koszmarem. Ty lepiej przestań robić maślane oczka do Trey’a i zwróć uwagę na innych. Na przykład na mnie.
Nat
Co Ty niby wiesz o Trey’u? Poza tym skąd wiesz, że go znam i jak się nazywa?
Nieznajomy
Widocznie jestem w Twoim najbliższym otoczeniu. Strzeż się Nati...Oooj strzeż się...
Nati
Nie boję się Ciebie!
Po ostatniej wiadomości dziewczyna się wylogowała,
Tej nocy Nati nie mogła zasnąć. Tak naprawdę bała się prześladowcy, a to jeszcze nie był koniec. To dopiero początek. Po głowie chodziła jej tylko myśl „Co to za gówniarz się wygłupia... czego On chce?”
O 12.00 w nocy Nat pomyślała o tym żeby sprawdzić tego kolesia w katalogu, skąd dowiedziała się, że jest w przedziale wiekowym 15-16 lat i jak ma na imię. (Co na razie zostawię w tajemnicy, żebyście mieli zagadkę... ;P)
-No tak! Wiem kto to i co ja teraz zrobię – pomyślała - Przecież nie mogę powiedzieć Trey’owi, że nie będę się z nim zadawać, bo ten ktoś mi grozi. Nie chcę, to straszne, a tak po prostu go unikać nie zdołam... Sama nie wiem dlaczego. Zadzwonię do Treysi. Mówiła, że dziś mam dzwonić o każdej porze, bo jej rodzice gdzieś pojechali.
-Cześć Treysi
-O. Cześć Natalka. Co się stało?
-Musimy pogadać. Bądź u mnie jutro o 6.00. Na 9.00 mamy do szkoły, ale powiem mamie, że musimy iść wcześniej.
-A może Trey ze mną przyjść?
-Trey? NIE!
-Dlaczego? Nie lubisz go?
-Lubię...a nawet...
-Co nawet? Naaaat... - Treysi zaczęła się śmiać
-Przestań, chcę po prostu z Tobą pogadać... tylko z Tobą!
***
No i tak kończy się II rozdział... mam nadzieję, że się podoba i jest choć troszkę zagadkowy ^^... niedługo dodam III i IV oczywiście w odstępach, bo macie się głowić ^^, ale już są napisane w moim zeszycie. ^^
(treść notki dość zmieniona stylistycznie, tak jak pozostałe notki.... myślę, że to naprawdę poprawia jakość opowiadania, staram się zbytnio nie zmieniać, żeby to naprawdę było fabułą takie jak ma być, ale troszku błędów poprawiam, bo niektóre zbytnio mnie denerwują, żeby dalej kontynuować to opowiadanie...)
A kto was zanudzał?...Oczywiste, że Zuzu-chan
Wyrazisz swoją opinię o niej?
komentarze [10]
Heycia...sorrx...OGŁOSZENIE
poniedziałek, 24 lipica 2006, 20:48:54
No witam was moje kochane skarbki...sorrka że wam nie mówiła ale nie miałam okazji w poniedziałek byłam u kuzyna, we wtorek na plaży i na spacerku, w środę nie miałam dostępu do kompa bo miałam gości a potem się pakowałam, w czwartek wyjechałam o 13.00 do iławy, w niedziele wieczorem wruciłam i nie mogłam nic napisać...szczerze mówiąc nawet kolejnego rozdziału nie wymyśliłam z braku czasu ale obiecuję, że to nadrobię.
Ogłoszenie
Rozdziały będę dodawała w środy i soboty,ale nie obiecuję, że w każde^^
Teraz pozdrofka i odpowiedzi na komenty
~Pozdrawiam wszystkich czytelników... a szczególnie Saiki i Kasię :*
~Pati...jak mogłaś mnie o takie coś posądzać jak to nie prawda...już se to wytłumaczyłyśmy, a nie będę o tym pisać przy reszcie czytelników^^
~Jesteście koffani dziekuję wam:***
~a..no i przepraszam prowadzącą blog dziewczyna-ulicy(sorrki nie znam twojego imienia@_@) że nie wchodziłam na jej blog by czytać jej opowiadanka ale nie miałam czasu... to samo z prowadzącą blog dramatyczna-szkola Izką i prowadzącą nigdy-cie-nie-zapomne(nie znam imienia)
To pa...a i jeszcze mam nowy blog www.dziwne-życie-diany.mylog.pl ... serdecznie zapraszam
A kto was zanudzał?...Oczywiste, że Zuzu-chan
Wyrazisz swoją opinię o niej?
komentarze [9]
Rozdział I Pierwszy dzień w nowej szkole
wtorek, 11 lipica 2006, 12:42:19
Całe wakacje Natalia cieszyła się, że nie zobaczy swojej dawnej klasy już nigdy w życiu. Nic o tym nie pisałam, ale nienawidziła jej. Wszyscy się czepiali o głupoty, a najbardziej pewna zazdrosna o wszystko i wszystkich dziewczyna. Jednocześnie smuciła się, że nie zobaczy więcej Kama, ale próbowała się z tym pogodzić i może nie uwierzycie, ale skutecznie. Do nowej szkoły miała pójść tak jakby zaczynała nowe życie i miała nadzieję, że jak na razie się nie zakocha, bynajmniej nie zbyt szybko.
Louren dzień przed rozpoczęciem roku szkolnego oznajmiła Natalii, że pójdzie do Gimnazjum nr 29 (to przyjęła jeszcze normalnie) do klasy...matematycznej? Oj nie spodobało się to Nati...
- Mamo jak mogłaś? - dziewczyna była wzburzona - przecież...
- Co przecież? – wtrącił Mark – Natalko, Twoja matka wie co dla ciebie najlepsze! Uważam, że zrobiła dobrze – obstawał, przy racji Louren.
- Tato? – Kruczowłosa jeszcze bardziej posmutniała, nie mogła zrozumieć tego, że nawet ojciec jest przeciw niej - Ty też... Dlaczego?! Dobrze wiesz, że chciałam iść do klasy humanistycznej - krzyczała zrozpaczona.
- Natalia! Dość tego! Jakim ty tonem zwracasz się do ojca? –skarciła ją matka. Tego było dla Nati za wiele. Czy wszystkim w koło odbiło?
- Nikt mnie nie rozumie... NIENAWIDZĘ WAS!!!- wrzasnęła dziewczyna i z płaczem pobiegła na górę ich jednorodzinnego domku, w stronę jej pokoju.
- Natalia! Jeszcze nie skończyliśmy rozmowy – zawołam za dziewczyną ojciec.
- Nie Mark. Dajmy jej spokój. Niech przemyśli w ciszy i samotności co najlepszego zrobiła. Wiesz, trochę mi źle z tym, że narzuciliśmy jej kierunek nauki.
- Mi też - stwierdził zgodnie z prawdą mężczyzna - ale cóż... Chcieliśmy dla niej jak najlepiej, a ona z takimi scenami wyskakuje.
Natalia wbiegła do swojego pokoju. Policzki miała we łzach. Rzuciła się na łóżko i z całej siły wtuliła w poduszkę. Bardzo długo płakała, aż w końcu się uspokoiła. Tak jak mówiła mama, zrozumiała, że nie powinna wybuchać, ale cały czas uważała, że rodzice powinni decydować o swoim życiu, a nie o tym do jakiej klasy ich córka ma pójść, lecz nagle uświadomiła sobie, że w klasie matematycznej też może być miło.
Zeszła więc na dół i zaczęła przyglądać się swoim rodzicom, którzy ku jej zdziwieniu nie krzyczeli na nią za scenę, którą niedawno urządziła. Gdy tata wyszedł do pracy nareszcie odważyła się odezwać do mamy:
- Mamo co wam się stało? - powiedziała cicho.
- Nam? - odpowiedziała łagodnie Louren.
- No tobie i tacie. Zachowujecie się tak, jakby nigdy nic.
- Chciałabym Cię przeprosić córeczko. Nie powinniśmy ci z tatą niczego narzucać.
- A tak właśnie sobie pomyślałam, że dobrze zrobiliście...w klasie matematycznej też może być ciekawie - powiedziała stanowczo Nat - Wybaczcie, że tak na was nasko...
- Czyli mi wybaczasz? Znaczy... Nam wybaczasz? - przerwała jej mama.
- Tak, wybaczam mamusiu, a ty mi?
- No pewnie skarbie...
- Och!!! Mamuś. Tak się cieszę. - W tym momencie Nat mocno wtuliła się w mamę – Mam tutaj tylko was... więc dziwne by było jakbyśmy się kłócili o takie głupoty...
- Ja też się cieszę, a teraz już dobrze. Idź spać, jutro pierwszy dzień szkoły.
- Dobrze, dobrze. – Nati z niechęcią powoli wchodziła po schodach na górę - Dobranoc!
- Dobranoc!
Następnego dnia Natalia wstała o 7.00, zjadła śniadanie, ubrała przepiękną czarną, falowaną spódnicę do kolan i białą koszulę. Przygotowała się i wyszła. Po drodze myślała, o tym jaką chciałaby mieć klasę. Troszeczkę się denerwowała, że nikt jej nie polubi, nie będzie chciał się z nią zadawać... W końcu jest nowa w tych okolicach, pewnie niektórzy z klasy będą znali się od lat, może nawet będą to przyjaciele z dzieciństwa. Gdy doszła już na miejsce i zobaczyła około pięćsetkę nieznajomych ludzi, poczuła się nieswojo i samotnie. Nagle zobaczyła tabliczkę z widniejącym napisem „IB- klasa matematyczna”. Poszła w tamtą stronę i zobaczyła 19 osób , które na pierwszy, rzut oka zdawały się sympatyczne i 1 wyróżniającą się panią z przesympatycznym uśmieszkiem na twarzy.
- Widzę, że jesteście już wszyscy – powiedziała - Witam Was Droga Młodzieży!!! Nazywam się Nina i od dziś będę waszą wychowawczynią. Ustawcie się, zaczyna się apel.
Po długiej i wyczerpującej wypowiedzi dyrektora uczniowie rozeszli się do klas. Nati w tym dniu poznała tylko imiona koleżanek z klasy i dalej nic o nich nie wie. Jedyne słowa, które dziś wypowiedziała przy klasie to „Dzień dobry” „Do widzenia” i „Cześć, jestem Natalia”, ale przecież to nie koniec świata. Jutro dzień integracji i usadzenie klasy w ławkach.
Reszta dnia zleciała Nati bardzo miło, wieczorem się spakowała i poszła spać z nadzieją, że pozna jakąś dobrą koleżankę i usiądzie z nią w ławce.
***
No i perwszy rozdział skończony...od razu was przepraszam za moje lenistwo...mogłam dodać to przedwczoraj wieczorem, ale nie chciało mi się ^^...
Bardzo dziękuję wszystkim co napisali komentarze pod prologiem, jesteście kochani. Chciałam szczególnie podziękować Saiki i Kasi z blogu czarna-plama pozdrowionka dla nich i całej reszty... buziaczki. Papa. ^^
(ta notka również przemieniona, usunięte wszystko co pokemoniaste i dość mocno zmieniony rozdział, treść niby identyczna, ale usunięte wszystkie nadmiaru kropek i poprawiona spójność oraz drobne błędy rzeczowe, dodane odrobinkę więcej oposów w dialogach)
A kto was zanudzał?...Oczywiste, że Zuzu-chan
Wyrazisz swoją opinię o niej?
komentarze [13]
Prolog
sobota, 8 lipica 2006, 09:27:57
Pierwszego dnia lipca 1992 roku stała się rzecz bardzo ważna...Mianowicie urodziła się bohaterka tej historii. Jej rodzice Louren(21lat) i Mark(24 lata) Black nadali jej imię Natalia.(byli pochodzenia angielskiego, a mieszkali w Polsce i posługiwali się naszym językiem) Dziewczynka była prześliczna...Miała włosy czarne jak heban, oczy błękitne jak niebo i usta czerwone jak dojrzała truskawka...Mijały lata, a ona stawała się coraz piękniejsza.
Nadszedł rok 1998 i Nati(tak na nią wszyscy mówili) musiała pójść do szkoły. Nie mogła się doczekać rozpoczęcia roku. Gdy w końcu nadszedł ten wyczekiwany przez nią dzień wstała bardzo wcześnie...O 8.00 była już pod szkołą. Od razu podeszła do najładniejszego chłopca w klasie i zaczęła z nim rozmawiać, wpatrując mu się głęboko w jego piękne oczy. Tak, zakochała się od pierwszego wejrzenia, lecz on traktował ją tylko jak przyjaciółkę.
W drugiej klasie zaszła między nimi nieprzyjemna kłótnia, w której słowa Pawła(tak nazywał się ten chłopak) skrzywdziły bardzo Nati. Ich przyjaźń się zakończyła. Jednak, po trzech miesiącach chłopak zrozumiał, że od samego początku Natalia mu się podobała, a teraz zakochał się w niej do szaleństwa. Wtedy usłyszała od niego wyznanie miłości. Odpowiedziała mu bardzo poważnie(była ogólnie bardzo poważna...chyba nawet zbytnio jak na swój wiek) „Ja Cię kiedyś też kochałam, lecz to już koniec.” odwróciła się na pięcie i odeszła. Długi czas kruczowłosa nie zakochiwała się w nikim, aż do pewnego dnia...
Gdy była już w szóstej klasie zakochała się szczęśliwie i z odwzajemnieniem, lecz ją i jej chłopaka Kamila rozdzieliło to, że Natalia, była zmuszona w dniu swoich 13 urodzin wyprowadzić się z Krakowa do Gdańska. Nati nie mogła zrozumieć, dlaczego musi się rozstać z ukochanym i w rozpaczy postanowiła, że w nocy z 30 czerwca na 1 lipca ucieknie z domu, bo tylko tak, jej zdaniem, mogła pozostać z Kamem. Przed wyjściem napisała rodzicom list o następującej treści:
Droga Mamo...Drogi Tato!!!
Ponieważ nie mam innego wyboru uciekam z domu, tylko dzięki temu pozostanę w Krakowie. Nie martwcie się o mnie. Nic mi się nie stanie. Wyruszyłam w stronę bardzo bezpiecznego miejsca. Żegnam. Kocham Was!!!
Natalka.
...i wyszła. Na szczęście jej ojciec przebudził się pięć minut po jej wyjściu, zobaczył liścik i go przeczytał. Momentalnie zbladł, lecz nagle przypomniało mu się gdzie jest to bezpieczne miejsce dla Nati. Ubierając się w pośpiechu wbiegł do samochodu i pojechał w stronę domku na drzewie znajdującego się 3km. od ich domu. Dziewczynka nie zdążyła daleko odejść i już po paru minutach była w domu rodzinnym cała i zdrowa. Niestety ucieczką niewiele wskórała i musiała się wyprowadzić.
W dzień wyjazdu przyjaciele zrobili jej wielką imprezę pożegnalną i o 15.00 wyjechała do swojego nowego domu.
***
Na razie to tyle pierwszy rozdziałek skończony xD. Nie wiem czy Wam się spodoba, bo moim zdaniem to niezbyt mi wyszedł(nie tak jak chciałam)...ale cóż... to w końcu moje opowiadanko number one…
A jeszcze chciałam Wam coś napisać...
Do Pati: To już mój 3 blog na mylogu pierwszy skasowałam, a drugi jest i go nie ruszam xP
Do Kasi z blogu czarna-plama: Dlaczego twierdzisz, że szczera?
Do Was wszystkich: Dzięki, że wpadliście i skomentowaliście bloga... buśka kochani. ;*
( notka przerobiona, usunięte wszelkiego rodzaju pismo pokemonowate, którego nie cierpię... jej dlaczego ja kiedyś tak pisałam? o.O Pozbyłam się wszystkich bv$qóff i koffanych, oraz dz!ęk$ikóff xD Treść notki również trochu zmieniona, pozbyłam się nadmiaru znaków interpunkcyjnych i zadbałam o trochu lepszą spójność, oraz zmieniłam część imion z angielskich, na polskie. Poza tym, stwierdziłam, ze lepiej potraktować to jako prolog, a nie pierwszy rozdział ;] )
A kto was zanudzał?...Oczywiste, że Zuzu-chan
Wyrazisz swoją opinię o niej?
komentarze [12]
Wykonanie: Zoe
Zdjęcie: Saligia
Tekst: Lindsay Lohan
Więcej:LAJ-ALT